Indeks

Sztuka osobista

Pytania, akcje uliczne

Sztuka zjawiskowa

Struktury osobiste

Struktury magiczne

Obrazy figuratywne

Wspolna przestrzeń

 

Teksty Liszkowskiego

W stronę własnej linii

Milczenie przestrzeni

Odnajdywanie siebie

Sztuka projekcji

Program artystyczny

Biografia

Sztuka i Teoria

 

Teksty o Liszkowskim

Podążanie

Stwarzana struktura

Powaga gry

Poza przestrzenią

 

Kalendarium

Projekcje i wystawy

Wystawy zbiorowe

 

 

 

Krzysztof Skarbek

Stwarzana struktura sakrum

 

Wszystko – co działo się pewnego, tajemniczego wieczoru – świadczyło, że mogą nadejść gwałtowne zmiany w ówczesnym świecie lub narodzi się zadziwiająca postać. Regularne grzmoty i kłębiące się chmury o stalowo-fioletowym poblasku tworzyły sądne przedstawienie, rozdzierane błyskawicami. Przy czym, nie były to zwykłe pioruny: miały one specyficzne kształty jakoby znaków rytualnych, prorokujących coś nieuchwytnego, ale i nieuniknionego. Nad postindustrialno-gotycką architekturą miasta w tym czasie przelatywały skrzeczące ptaki o ogromnych, czarno-srebrzystych skrzydłach. Wył wiatr. Również kaskady wody, bombardujące mrok metropolii demonstrowały moc nieba, gromiącą moc ziemi. Nagle wszystko ucichło. Zza uciekających chmur przebijały się ostre promienie zachodzącego słońca. W tym momencie przyszedł na świat – uśmiechając się do wszystkich – Witold Liszkowski.

Życie tego nieodgadnionego człowieka przebiegało, wijąc się w ekstremalnych zakrętach losu. Już jako młodzieniec tworzył obrazy nieznanej mitologii przyszłych społecznych utopii. W szkole – mimo że nie chciał odróżniać się od reszty – to jednak niechcąco powodował uczucie strachu i niepewności wśród nauczycieli. Zręcznie doprowadzał do dziwnych dyskusji, udowadniając – niekonwencjonalnymi metodami – względność i nieprawdziwość kilku teorii nauk fizyczno-matematycznych. Jako dojrzały artysta – Witold Liszkowski nie znosił wysłuchiwania prawd oczywistych dla wszystkich. Ripostował celnie przeciwko nieznośnym dla niego osądom i wychodził na długie, nocne spacery labiryntami tylko jemu znanych tras. W dzień zamykał się w zaciszu swojej pracowni o wysokich, jakby niekończących się ścianach, o powierzchniach stworzonych przez niego, choć – być może – przez owe tajemne i skrupulatne bezkręgowce rozciągające swoje czarne ślady w kształcie sieci lub może splątanego ze sobą, nieznanego pisma tych prawdziwych fizyczno-matematycznych, też z lat młodzieńczych, fascynacji. Tak stawające się obrazy artysty były i są mocne pierwotną siłą, a także przyciągające uwagę na długie chwile.

Witold Liszkowski pragnie powołać struktury tożsame z głęboką podświadomością twórcy. jak pisał M. Eliade w Historii wierzeń i systemów religijnych: „Trudno wyobrazić sobie, by umysł ludzki mógł funkcjonować bez przeświadczenia, że w świecie istnieje coś nieredukowalnie rzeczywistego, a jeszcze trudniej pojąć, by mogła powstać świadomość, gdyby ludzkim przeżyciom i popędom nie zostało nadane znaczenie. Świadomość rzeczywistego i mającego znaczenie świata jest bowiem ściśle związana z odkryciem sakrum. Sakrum jest elementem w strukturze świadomości, nie zaś etapem jej historii”. Ludzie – wyczuwając dychotomie, napotkane w świecie – dokonali naturalnego podziału w świadomości na to, co racjonalne i nieracjonalne, czyli profanum i sakrum. Intuicyjny podział myślenia o świecie zaczęto porządkować, nadając mu znaczenia. Człowiek tworzył gesty i starał się utrwalić znaki. Język form w archaicznych czasach pochodzi głównie z praktyk religijnych. Tworzono rytuały i mitologie.

Praca Liszkowskiego nad obrazami przypomina rodzaj niekończącej się modlitwy, dziękczynny hołd. Artysta wyraża to słowami: „Rysując, malując i znacząc własne, przezroczyste struktury, stajemy się wędrowcami w kierunku samopoznania, samoskupienia i kontemplacji”. Założenia programowe są w jego pracach jasne i logiczne – układy kształtów i konstrukcji stanowią niepowtarzalną całość. Uporczywe szukanie tych skomplikowanych struktur, znaków – jakimi pokrywa on obrazy – być może prowadzi do odkrywania ponadczasowych, a niekiedy naukowych prawd. Mamy tu do czynienia z dociekliwym artystą, kierującym się racjonalizmem, jak również spontanicznością reakcji. W dziełach – gdzie ciągle poszukuje on własnej metody tworzenia autonomicznych form – możemy odczytywać dawne i przyszłe symbole archetypicznych niepokojów i tęsknot za ujarzmieniem sił natury i utrwaleniem ich energii. Główne pole penetracji twórczej Liszkowskiego rozwija się poprzez cykle prac samorozwijających się struktur. Dużą rolę odgrywa tu kreska – kontur i świetliste pulsowanie całego obrazu. Rytmy, znaki – przecinające i przeplatające się pod różnymi kątami – dają także swoiście poetycki klimat obrazów. Niekiedy łączą one skupienie energetyczne z nieokiełznaną dynamiką. Ten naturalny zapis ruchu ręki odkrywa nieznany świat form, który można rozwijać w nieskończoność i może on odzwierciedlać pragnienie harmonii z naturą i Stwórcą.